Tradycją w naszej parafii stały się już coroczne wakacyjne wycieczki dla dzieci i młodzieży organizowane przez członków Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej. I w tym roku nie mogło się bez nich obejść! Dzięki funduszom Akcji, jak również i dzięki wsparciu chybkiego Urzędu Gminy, a także sponsorów (Banku Spółdzielczego oddziału w Chybiu, Apteki Sobala & Goliasz) - nasi młodzi parafianie mogli uczestniczyć w trzech jednodniowych eskapadach.
Celem pierwszej z nich, zorganizowanej już na samym początku wakacji – 27 czerwca były dwa słynne miejsca kultu Matki Boskiej: Sanktuarium na Jasnej Górze oraz Sanktuarium Leśniowskie. Uczestnicy tegoż wyjazdu zwiedzili także ruiny piętnastowiecznego zamku znajdującego się w Olsztynie – malowniczej miejscowości położonej na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.
Podczas drugiej wycieczki w dniu 11 lipca 2009r. zmierzono się z Górą Żar. Zdobycie tego prawie osiemsetmetrowego szczytu (dokładnie 761 m n. p. m.) okazało się dla wszystkich uczestników przysłowiową pestką, a to dlatego, iż…skorzystali z kolejki linowo-torowej. Na górze podziwiano zapierające dech w piersiach widoki na taflę Jeziora Żywieckiego oraz unoszących się nad nią szybowników. Bardziej dociekliwi uczestnicy wycieczki próbowali też rozwikłać rozsławioną zagadkę dotyczącą tej góry, a polegającą na tym, iż przedmioty puszczane z góry nie zjeżdżają w dół, ale toczą się ku górze. Czy to zasługa tamtejszego pola magnetycznego czy też tylko złudzenie optyczne – tego nie udało się ostatecznie ustalić. Droga w dół była już trochę mniej komfortowa, ale za to pełna atrakcji – przynajmniej dla tych, którzy nie umieli się skupić na miarowym marszu po momentami śliskim stoku. Dowodami ich nieuwagi były plamy błota na ubraniach i kolanach. Przed wejściem do autobusu zatrzymano się jeszcze, by popatrzeć na popisy szybowców, bowiem mieści się tam szkoła latania. Jedni patrzyli w górę i podziwiali wznoszące się w powietrze szybowce – inni wygodnie rozłożyli się na polance i obcowali z warkotem silników. Zarówno jedna, jak i druga czynność zaostrzyła tylko apetyty, tak więc nikogo nie trzeba było szczególnie namawiać do obiadu. Mało tego nadprogramowym, ale jakże wyczekiwanym przez uczestnikówpunktem wycieczki okazała się restauracja Mc’ Donald’s.
Uczestnicy kolejnego wyjazdu w dniu 25 lipca zmagali się z niepewną aurą, która okazała sięwtedy niezwykle zmienna zaskakując: a to ulewnym deszczem, a to zachmurzeniami, a to mżawką, a to gorącym słońcem. Wyjeżdżający jednak w tym dniu nie mogli odznaczać się tchórzliwą naturą, bo zmierzali przecież nigdzie indziej jak w samo centrum istniejącej jeszczekrainy dinozaurów w Zatorze. Tam czekała na zwiedzających moc atrakcji - między innymi przeraźliwy ryk rozmaitych dinozaurów, muzeum skamieniałości i miniplac zabaw. Dla wielu niemałą atrakcją były też duuuże zapiekanki, które można było zakupić przy stanowiskach gastronomicznych. O ile Dinozatorland przemierzano w strugach deszczu, o tyle już Kalwaria Zebrzydowska przywitała wycieczkowiczów słońcem. Dzięki temu udało im się przejść szlakiem kilku dróżek,przemierzyć dziedziniec, poznać historię założenia tamtejszego sanktuarium oraz pomodlić się przysłynnym obrazieMatki Bożej Kalwaryjskiej. Po tak sporej dawce ruchu i tym razem chętnie oddano się konsumpcji.
Przyznać trzeba, że tego typu wojaże łączą przyjemne z pożytecznym, sprzyjają bowiem zawieraniu nowych znajomości, poszerzają horyzonty, a dla wielu uczestników są jedyną okazją na wakacyjną wycieczkę. Stąd pewnie i taka wielka frekwencja oczekujących na moc atrakcji młodych parafian. Warto zatem tę tradycję kontynuować!