”Tak nauczając, szedł przez
miasta i wsie i odbywał swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: Panie,
czy tylko nieliczni będą zbawieni? On rzekł do nich: Usiłujcie wejść przez
ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli.
Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie
kołatać do drzwi i wołać: Panie, otwórz nam! lecz On wam odpowie: Nie wiem,
skąd jesteście. Wtedy zaczniecie mówić: Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i
na ulicach naszych nauczałeś. Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, skąd
jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy opuszczający się niesprawiedliwości! Tam
będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i
wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą
ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie
Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą
ostatnimi.”Łk 13:22-30
Ciekawe, że pomimo zaawansowanej techniki i
nauki, grzebania w DNA i lotów w kosmos, nikt z tych ”uczonych” nie potrafi odpowiedzieć
na najciekawsze pytanie jakie człowiekowi przychodzi do głowy – Jaki jest cel
naszego życia, po co tu jesteśmy?
”W tym czasie Maryja wybrała
się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła
do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie
Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę.
Wydała ona okrzyk i powiedziała: Błogosławiona jesteś między niewiastami i
błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana
przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich
uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś,
któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana. Wtedy Maryja
rzekła: Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo
wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd
wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest
Jego imię - a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych,
co się Go boją. On przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszniących
się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych.
Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim,
Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje - jak przyobiecał naszym ojcom - na rzecz
Abrahama i jego potomstwa na wieki. Maryja pozostała u niej około trzech
miesięcy; potem wróciła do domu.”Łk 1:39-56
Kiedy przed beatyfikacją ks. Jerzego
Popiełuszki do jego matki przyszła reporterka gazety i spytała – Modli się
Pani czasem do syna? I ta leciwa kobieta z bystrością umysłu odpowiedziała
– Ja modlę się do Boga i Pani też to radzę. I to jest najlepszy
komentarz do tych wszystkich, którzy zarzucają katolikom, że modlimy się Matki
Boskiej. Nie, nie modlimy się do Matki Boskiej, tylko do Boga prosząc Maryję o
wstawiennictwo.
”Nie bój się, mała trzódko,
gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo. Sprzedajcie wasze mienie i
dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb
niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. Bo
gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze. Niech będą przepasane biodra
wasze i zapalone pochodnie! A wy [bądźcie] podobni do ludzi, oczekujących swego
pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i
zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy
nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a
obchodząc będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie,
szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz
wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do
swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się domyślacie, Syn
Człowieczy przyjdzie. Wtedy Piotr zapytał: Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść,
czy też do wszystkich? Pan odpowiedział: Któż jest owym rządcą wiernym i
roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas wydzielił jej
żywność? Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej
czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz
jeśli sługa ów powie sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie
bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego
sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go
ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. Sługa, który zna wolę swego
pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką
chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma
małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele
zlecono, tym więcej od niego żądać będą.”Łk 12:32-48
Poprzez radio, telewizję, Internet, świat
tak się skurczył, że wydaje się iż żyjemy, wszyscy ludzie w jednej globalnej
wiosce. Wszyscy też tworzymy jedną ludzką rodzinę, choć jest w niej wiele
religii, kolorów skóry, języków… Głową tej rodziny jest Jezus.
”Wtedy ktoś z tłumu rzekł do
Niego: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem. Lecz
On mu odpowiedział: Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad
wami? Powiedział też do nich: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo
nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego
mienia. I opowiedział im przypowieść: Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze
obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić
moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe
i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr,
na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do
niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc
przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi
dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.”Łk 12:13-21
Tę przypowieść powiedział nam Chrystus Pan
wymyślając od głupców, tym wszystkim, którzy napełniają swoje spichlerze życia,
zbożem rozkoszy i przygotowują się do beztroskiego jedzenia, picia i zabawy. Wymyśla
także tym, którzy swoje kasy napełniają pieniędzmi, głowy i serce plotkami i
obmową, swoje zmysły napełniają wrażeniami – a to wszystko bez zastanowienia
się nad tym, co tak naprawdę czyni nas bogatymi.
”Gdy Jezus przebywał w
jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego:
Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów. A On rzekł do
nich: Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech
przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień
i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawinił; i
nie dopuść, byśmy ulegli pokusie. Dalej mówił do nich: Ktoś z was, mając
przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, użycz mi trzy
chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać. Lecz
tamten odpowie z wewnątrz: Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i
moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie. Mówię wam:
Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z
powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. Ja wam powiadam: Proście, a
będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy
bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli
którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy
zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona?
Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o
ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.”Łk
11:1-13
Ks. Roman Rogowski w swojej książce
„Ewangelia na co dzień” opisał pewne zdarzenie, które mu się przydarzyło. Pewnego dnia leżał w szpitalu, gdyż miał kłopoty z
nerką. Lekarz, który go badał przy porannym obchodzie tryskał zdrowie na
zewnątrz. Toteż ks. Roman, widząc go pomyślał sobie „Ach, Panie Boże, żebym tak
miał takie zdrowie jak ten młody lekarz”.